
Trzeźwy alkoholik – dlaczego życie z nim bywa trudniejsze niż wtedy, gdy pił?
„On był lepszy, jak pił” – myśl, której się wstydzisz, ale która nie pojawiła się bez powodu
Wyobraź sobie poranek, w którym budzisz się z przerażającą myślą: „On był lepszy, jak pił”. To zdanie z pozoru szokujące, może nawet absurdalne, ale dla wielu kobiet żyjących z trzeźwiejącym alkoholikiem – bolesne i prawdziwe. Przez lata walczyłaś o jego trzeźwość. Terapie, znachorzy, modlitwy. Zmaganie się ze współuzależnieniem sprawiło, że teraz, gdy nie pije, czujesz pustkę, złość, frustrację. Czy to znaczy, że coś jest z Tobą nie tak?
Absolutnie nie. To naturalna reakcja kobiety współuzależnionej, która wchodzi w nowy etap życia – trudniejszy, niż się spodziewała. Współuzależnienie może znacznie wpłynąć na perspektywę.
Alkoholik niepijący – nowy rozdział, nowe problemy
Z zewnątrz wszystko wygląda idealnie. Twój mąż w końcu przestał pić. Utrzymuje abstynencję. Chodzi na siłownię. Ma pasje. Nie znika po nocach. Nie traci pracy. Ale Ty… czujesz się coraz gorzej. Dlaczego?
Bo jego trzeźwość odsłania nowe problemy. Przestaje być miły, czuły, skruszony. Zamiast tego staje się zamknięty, drażliwy, egocentryczny. Przestaje Cię zauważać, przestaje dziękować. Co więcej – zaczyna mieć do Ciebie pretensje, co może być częścią współuzależnienia.
To bardzo częsty etap w relacji z trzeźwiejącym alkoholikiem – etap rozczarowania i przebudzenia. Pogłębiające się współuzależnienie sprawia, że te emocje są intensywniejsze.
Współuzależnienie – życie w ciągłym napięciu
Współuzależniona kobieta przez lata żyje w systemie emocjonalnym opartym na lęku: napije się czy nie? Gdy pije – pojawia się cierpienie, ale też przewidywalność. Kiedy przestaje pić – rodzi się nadzieja. I nagle, po odstawieniu alkoholu, zostajesz sama z ogromnym ładunkiem emocji: złości, żalu, rozczarowania, a przede wszystkim poczucia krzywdy, które wcześniej zagłuszał alkohol i związane z nim dramaty. To właśnie wspomniane wcześniej współuzależnienie.
Kiedy trzeźwość nie daje ulgi
Wielu alkoholików po podjęciu abstynencji koncentruje się wyłącznie na sobie – i mają do tego prawo. Terapia uczy ich, że muszą „najpierw zadbać o siebie”. Problem w tym, że partnerka przez lata również „dbała o niego” – kosztem siebie.
Kiedy więc teraz słyszy, że on „musi być egoistą, bo terapeuta tak kazał”, narasta w niej złość. Nie chce już „wytrzymywać” kolejnego etapu, kolejnego procesu, kolejnych wymówek. Chce być wreszcie zauważona, a współuzależnienie dodatkowo to komplikuje.
Gdy on trzeźwieje, a Ty… nie możesz wybaczyć
Zaczynasz się złościć coraz bardziej. Nie dlatego, że on pije – ale właśnie dlatego, że nie pije i nic się nie zmienia. On zyskuje podziw otoczenia, wsparcie terapeutyczne, uznanie. A Ty? Zostajesz sama ze swoją historią. Z ranami, które nikt nie chce już oglądać.
Co gorsza – może się okazać, że tak naprawdę… nic Was już nie łączy. Bez alkoholu, bez ciągłych dramatów, przeprosin i wzlotów emocjonalnych – relacja staje się pusta. Alkohol był spoiwem, które paradoksalnie nadawało sens codzienności.
Czy warto zostać z trzeźwym alkoholikiem?
To pytanie, które często pada w gabinecie terapeuty. I nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Czasem po trzeźwości przychodzi prawdziwa bliskość – ale tylko jeśli obie strony pracują nad sobą. Czasem jednak pojawia się tylko chłód i emocjonalna obojętność, z którą trudno żyć. To może być wynik głębokiego współuzależnienia.
Rozstanie z trzeźwym alkoholikiem bywa trudniejsze niż rozstanie z pijącym, bo wymaga stanięcia w prawdzie: być może przez lata nie byłeś w relacji partnerskiej, tylko w relacji opiekuńczej. A teraz, gdy nie musisz ratować – nie wiesz, jak z nim być.
Terapia współuzależnienia – wsparcie, którego potrzebujesz
Jeśli rozpoznajesz siebie w tej historii – poszukaj pomocy. Terapia współuzależnienia to przestrzeń, w której możesz:
- zrozumieć swoje emocje,
- nauczyć się stawiać granice,
- odzyskać siebie,
- zdecydować, czy ten związek naprawdę ma jeszcze sens.
Nie musisz być bohaterką, która zawsze „niesie krzyż”. Masz prawo się zatrzymać, odejść. Masz prawo również zostać – ale tylko wtedy, gdy naprawdę tego chcesz i jesteś gotowa przeanalizować swoje współuzależnienie.
Podsumowanie: trzeźwy alkoholik – nowy początek czy gorzka prawda?
Trzeźwość partnera to nie koniec problemów – to początek nowej drogi. Czasem pięknej i pełnej miłości. Czasem bolesnej, bo odsłaniającej prawdziwą naturę relacji. Życie z trzeźwiejącym alkoholikiem wymaga odwagi, ale przede wszystkim autentyczności – wobec siebie, wobec przeszłości i wobec przyszłości.
Jeśli czujesz, że nie dajesz rady – sięgnij po pomoc. Twoje życie też się liczy. Nie jesteś tylko „żoną alkoholika”. Jesteś kobietą, która zasługuje na prawdziwą bliskość – nie tylko wtedy, gdy on pije, przeprasza i przynosi kwiaty. Zrozumienie współuzależnienia może być kluczem do odnalezienia tej bliskości.





Szczera prawda, zdrowienie może nie okazać się celem samym w sobie, to smutne. Niby wiedziałam, czułam, ale po przeczytaniu artykułu chyba dopiero zrozumiałam, że to właściwie pewien mechanizm. A tak strasznie obciążałam siebie, że nie jestem dumna z męża abstynenta, że może zbyt słabo wspieram, że jego fochy i agresja to moja wina.
Mój egoista, trzeźwy alkoholik jest bardzo nerwowy, potrafi zrobić awanturę gdy uzyska nie taką odpowiedź od córki jaką sobie założył. Kiedyś mało co jej nie pobił, stanęłam między nimi żeby nie doszło do rękoczynu, to mnie się dostało że nie jestem za nim tylko za córką (18lat). Nie godze się na to żeby w naszym domu była przemoc, nie godze się na to żeby dzieci nie mogły mieć swojego zdania, to nie ich wina że mają ojca alkoholika. Mój mąż potrafi nie odzywać się do nas nawet miesiąc, wszelakie próby podjęcia rozmowy, wyjaśnienia dlaczego postapiłam tak a nie inaczej nic nie dają, on ma rację i koniec! Nie potrzebuje podziękowań za to że stanęłam na głowie i poruszałam niebo i ziemię żeby się leczył. Potrzebuję tylko żeby ze mną porozmawiał, wyjaśnił mi czego od nas oczekuje. Mój mąż nie pije 5 lat, w dalszym ciągu chodzi na terapię indywidualną, raz w tygodniu.
Proszę mi wierzyć, że wolałabym być sama, jak z takim tyranem. Ale nikogo nie potępiam ani pouczam. Podobna sytuacja była u moich teściów. A teraz po wielu latach, okazało się, że teściowa jest jednym kłębkiem nerwów. Wszystkie choroby się uaktywniły. Nie mówiąc już o straconych młodych latach.
Może niech zmieni terapeute bo ten jakiś nieporadny, mam w najbliższej rodzinie niepijacego alkoholika, fakt że musi ciągle nad soba pracować. Terapia tylko na początku wymaga skupienie się nadsoba, ale następny krok to układanie relacji z najbliższymi a w przypadku Pani męża to jest pokazywanie bo Pan władca…. Musi Pani postawić wszystko na ostrzu noża albo porozmawiacie i uzgodnicie jak zgodnie żyć razem albo będzie jeszcze gorzej…. Przepraszam że się wymondrzam ale ja to już przechodziła…. Życzę powodzenia.
Może indywidualna terapia to za mało, czas na grupową posłuchać innych. Problemy są różne. Powinien zrozumieć kto z nim był przez czas picia i nadal jest. To powinno działać w dwie strony. Ta kobieta też jest człowiekiem i potrzebuje wsparcia i chciałby coś dla siebie a nie tylko on i on. Można zwariować bo pan i władca przestał pić to wszystko ma się kręcić w okół niego. Ewentualnie wspólna terapia.
Pani Niko.Też żyłem w związku 27 lat.Fakt ,że piłem ale jak to na mnie mówili smakosz bo piłem jakiś czas potem 3 miesiące przerwy albo rok czy dwa ,a nawet udało się ostatnio przeszłó 4 lata,.Teraz jestem w związku jak to mówią na kartę rowerową przeszło 10 lat .nie piję pół roku. bo miałem i kłopoty zdrowotne i finansowe ale chcę powiedzieć ,że to moja była ex to potrafiła miesiąc albo dłużej się nie odzywaći w pewnym momencie tak się oddaliliśmy ,że to ja złożyłem pozew o rozwód jak córki były już dorosłe i teraz ,nie powiem że nie jest idealnie ale mam mniejszego stresa na życie bo to był toksyczny związek od samego początku.Powiem na konieć,że nasze zauroczenie uczuciem w młodości mija i po 2-3 latach bycia ze sobą zauważasz ,że nie o takiej partnerce myślałeś,a teraz jak byłą ex nieraz spotykam przez przypadek bo dzieci i wnuki łączą to za żadne skarby nie byłbym z nią z powrotem i te przysięgi w kościołach są nic nie warte,a kościół to instytucja ,która na nas zarabia i każe żyć dozgonnie z potworami ,którzy się znęcają nad rodziną.Tak ,że różne są koleje losu ludzi ,którzy mają problem z piciem alkoholu.
Każdy uzależniony, obwinia kogoś za swój nałóg, najczęściej żonę. I ciągle dodaje jej win. A ponieważ żona jest winna. To trzeba ją zmienić?
Ma pani rację. Tak też mówi mój mąż, że pije przeze mnie – bo jesteś taka – jaka pytam – no taka…
Mój mąż pracuje za granicą ponad 10 lat , Jest alkoholikiem łykendowym i często nocnym. Przyjeżdża do Polski coraz rzadziej. Jest w coraz gorszym stanie fizycznym, a jeszcze gorszym psychicznym. Wszystkiego jestem winna ja ,a teraz także dzieci ( dorosłe ). Ma już urojenia , sny dziwne , które uważa że są prawdą. Mówi o różnych sytuacjach , które nigdy nie istniały. Ma do wszystkich pretensje, nawet do dyrekcji w mojej pracy i dzwoni natrętnie z pretensjami. Nie ma żadnego kontaktu z rodziną i dziećmi. Do Polski przyjeżdża tylko na tydzień, bo tyle potrafi wytrzymać bez piwa i aby sąsiedzi i dalszą rodziną nie widziała że pije. Ale już wiedzą , bo nagrywam wszystkie rozmowy. Że wszystkim jest skłócony. Żadne rozmowy, prośby o powrót do Polski nie pomagają. I nie wiem co dalej będzie. Pierwszy raz w życiu nie wiem jak postępować.