
Jak zacząłem żyć na trzeźwo – prawdziwa historia wyjścia z alkoholizmu
Wczoraj wieczorem, podczas spaceru z psem, zobaczyłem siebie sprzed kilku miesięcy. Mężczyzna z podpuchniętą twarzą wrzucał pustą butelkę do śmietnika. Rozglądał się nerwowo, jakby chciał, by nikt go nie zobaczył. Skulił się w ramionach, jakby chciał zniknąć. Wychodzenie z alkoholizmu jest trudnym procesem, i wtedy wróciło to uczucie – wstyd, zaprzeczenie rzeczywistości, próba wmówienia sobie, że ćwiartka schowana przy śmietniku się nie liczy.
Byłem zły na żonę, że pewnie coś wyczuje i znowu będę się tłumaczył, że „to tylko woda z sokiem malinowym”. Wychodzenie z alkoholizmu to wielkie wyzwanie.
Ale zaraz potem poczułem ulgę i wdzięczność. Od pięciu miesięcy już tak nie żyję. Od pięciu miesięcy nie piję. I jestem z tego dumny.
Gdy organizm odmówił posłuszeństwa
Wiesz, jak to się zaczęło? Proces wychodzenia z alkoholizmu zaczął się od śmierci na raty.
Piłem wtedy tylko trzy dni. „Tylko”, bo zazwyczaj ciąg trwał tydzień, czasem dziesięć dni. Ale wtedy organizm się poddał. Wątroba przestała pracować, żona wezwała karetkę. Nawet ratownicy się przestraszyli. Lekarz powiedział jej potem:
„Wszystko w rękach Boga. My możemy tylko filtrować. Albo umrze, albo przeżyje.”
Kiedy się ocknąłem, usłyszałem to samo. I przestraszyłem się naprawdę.
Nie dlatego, że mogłem umrzeć. Tylko dlatego, że nie zdążę już żyć. Nie zdążę pojechać do Grecji, nie poprowadzę córki do ołtarza, nie przeczytam kolejnej książki, nie ukocham się z żoną, która przecież ma tak cudowny tyłek…
Decyzja o terapii i walka o siebie
Kiedy lekarze postawili mnie na nogi, poprosiłem żonę, by zawiozła mnie do ośrodka terapeutycznego. Sama wyglądała jak cień, ale zgodziła się. I wtedy zaczęło się moje nowe życie – życie w trzeźwości.
Nie było łatwo. Po czterech miesiącach trzeźwości miałem kryzys. Drażniło mnie wszystko. Ale nie odpuściłem. Poprosiłem tylko o wsparcie. O to, by pozwoliła mi pobyć trochę samemu, w mojej „jaskini samca”. Wychodzenie z alkoholizmu wymaga ciągłej walki.
Co mnie uratowało przed powrotem do picia?
Świadomość.
W ośrodku terapeutycznym nauczyli mnie rozpoznawać sygnały ostrzegawcze. Wiem już, że nie mam kontroli nad alkoholem. Jedna kropla i wracam na dno. Wiem, że krzywdzę nie tylko siebie, ale też wszystkich wokół – zwłaszcza żonę.
Czy się uda dalej? Nie wiem. Bardzo chcę. Bardzo się boję. Ale ten strach – to mój sprzymierzeniec.
Trzeźwość zaczyna się od decyzji
Jeśli jesteś osobą uzależnioną, pamiętaj:
najlepiej jest, gdy decyzję o leczeniu podejmujesz sam i dla siebie.
Nie dla żony, matki, dzieci czy szefa. Bo to rzadko działa. Oczywiście, czasem coś „zaskoczy” w trakcie przymusowej terapii – ale częściej taka terapia jest pozorna i nieskuteczna. Decydując się na to trudne wychodzenie z alkoholizmu, najlepiej zacząć z własnej woli.
Czym naprawdę jest terapia uzależnień?
Trzeźwienie to proces, który składa się z wielu etapów:
- detoksykacja organizmu – przerwanie ciągu picia, odtruwanie ciała,
- leczenie farmakologiczne i psychiczne,
- budowanie świadomości problemu i motywacji do zmiany,
- praca nad mechanizmami iluzji i zaprzeczeń,
- nauka życia bez alkoholu – od nowa.
Dowiesz się też, jak rozpoznawać własne emocje, budować relacje i żyć w zgodzie ze sobą. Terapia to nie tylko leczenie – to odkrywanie siebie na nowo.
Alkoholik – kto to tak naprawdę?
W naszej kulturze „alkoholik” to słowo pełne wstydu. Kojarzy się z patologią, przemocą, degrengoladą. Ale to też często ktoś taki jak Ty – człowiek w garniturze, z samochodem, rodziną, firmą… tylko z jedną słabością.
Wychodzenie z alkoholizmu jest możliwe. I dopóki nie nazwiesz tego po imieniu, dopóki nie powiesz „tak, jestem uzależniony”, nie masz szans się z tego wydostać.
Trzeźwość – etap po etapie
Droga trzeźwienia to nie sprint, to maraton. Oto tylko niektóre z etapów, przez które przechodzisz:
- uświadomienie sobie choroby,
- uznanie swojej bezsilności wobec alkoholu,
- praca nad emocjami i traumami,
- odbudowa więzi rodzinnych,
- regularne uczestnictwo w spotkaniach AA lub terapii indywidualnej,
- nauka radzenia sobie ze stresem bez sięgania po substancje,
- odkrywanie przyjemności w życiu na trzeźwo,
- powrót do zdrowych nawyków – sen, dieta, ruch,
- budowanie nowej wizji życia.
Trzeźwość to nie kara – to ulga
Wbrew pozorom, życie na trzeźwo nie jest nudne. Jest prawdziwe.
Z czasem zaczynasz widzieć piękno w prostych rzeczach. Budzisz się bez kaca, bez wstydu, bez strachu. I wiesz, że robisz coś dobrego – dla siebie i innych. Proces wychodzenia z alkoholizmu pozwala dostrzec te zmiany.
Podsumowanie – jak wyjść z uzależnienia i zacząć nowe życie?
Jeśli czytasz ten tekst i coś w Tobie poruszyło – to już znak, że nie wszystko stracone. Może to właśnie Twój początek? Skup się na procesie wychodzenia z alkoholizmu.
Zatrzymaj się. Spójrz na siebie z boku. Pomyśl: czy chcesz tak dalej?
Zobacz, rozejrzyj się – może teraz widzisz tylko zgliszcza. Ale uwierz mi, z tego da się zbudować nowy dom. Wystarczy iskierka chęci.
Wyjdź zza butelki. Ten świat wcale nie jest taki zły.
Czekamy tu na Ciebie. I wiesz co? Warto.




